STAN BŁOGOSŁAWIONY, A WIĘC STAN SZCZĘŚLIWY

Dziś chcielibyśmy podzielić się z Wami naszymi refleksjami na temat ciąży i rodzicielstwa. Temat jest nam bardzo bliski, gdyż w sierpniu ma się pojawić na tym świecie nasze pierwsze dziecko – synek Franciszek:)

Jacek Pulikowski w jednym ze swych felietonów dla dwumiesięcznika „Miłujcie się!” napisał, iż: „tylko trwałe, kochające się małżeństwo może stworzyć warunki do przyjęcia i wychowania naturalnego owocu miłości małżeńskiej – dziecka. Godność osoby dziecka wymaga, by zostało ono powołane do życia na skutek aktu miłosnego swoich rodziców oraz wzrastało otoczone miłością taty i mamy”.

Zgodnie bowiem z nauką Kościoła, dziecko ma być owocem miłości małżeńskiej. Wedle Bożego  zamysłu (a któż zna człowieka lepiej, niż jego Stwórca?:), małżonkowie powołani są do tego, by przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym On ich obdarzy. Taka jest też treść przysięgi, którą małżonkowie składają przed Panem Bogiem. Zobowiązują się, że „przyjmą i po katolicku wychowają potomstwo, jakim ich Bóg obdarzy”. Oczywiście nie oznacza to, że małżonkowie mają w sposób niekontrolowany spładzać potomstwo, nie bacząc czy to na swoje możliwości finansowe, czy zawodowe plany. O sposobach planowania rodziny miłych Bogu napiszemy w jednym z następnych postów:)

Dlaczego według Kościoła tylko małżonkowie mają przywilej zostania rodzicami, nie grzesząc przy tym w żaden sposób? Bo tylko człowiek o czystym sercu jest zdolny do prawdziwej miłości. A prawdziwa miłość to taka, o której napisał święty Paweł w Hymnie o miłości. Do takiej miłości zdolny jest jedynie człowiek, który potrafi wyrzec  się własnego egoizmu, własnego „ja” na rzecz drugiego człowieka. Nie chodzi rzecz jasna o to, by krzywdzić samego siebie, a drugą osobę ubóstwiać, gdyż taka sytuacja nie  jest oczywiście zdrowa i nie jest tym samym zgodna z Bożym zamysłem. Bóg zawsze chce dla nas wyłącznie naszego dobra, tak więc nie musimy się obawiać, że takie wyrzeczenie się własnego egoizmu będzie dla nas szkodliwe, może nawet niebezpieczne. Jeśli postawimy Boga na pierwszym miejscu, wszystko w naszym życiu będzie na swoim miejscu. Nie będzie w nim miejsca na chaos, a wręcz przeciwnie, wszystko zacznie się układać:) Grzech zawsze jest dla człowieka krzywdzący, zawsze! Jest to chwilowa przyjemność, która bardzo negatywnie odbija się na człowieku. Każda „miłość” niesakramentalna jest grzechem, a tym samym jest dla człowieka ogromnie krzywdząca.

Dziecko, jako owoc miłości małżonków jest Bożym darem, cudem, jest błogosławieństwem! Tak więc kobieta ciężarna jest niejako pobłogosławiona przez Pana, a więc znajduje się w stanie błogosławionym, w stanie szczególnej łaski:) Czy nie jest to ogromne wyróżnienie dla kobiety? 🙂

My odczuwamy to właśnie w ten sposób i dlatego podczas każdej wspólnej wieczornej modlitwy dziękujemy za to błogosławieństwo z całego serca:)

Nasza droga do podjęcia decyzji, iż kwestię naszego rodzicielstwa oddamy w ręce Boga nie była prosta. Podczas rekolekcji dla narzeczonych, mających przygotować nas do zawarcia sakramentu małżeństwa usłyszeliśmy z ust bardzo mądrego i niezwykle zabawnego kapłana, iż ogromnym błędem i jednocześnie grzechem jest zamknięcie się małżonków na przyjęcie potomstwa. W tym czasie zakładaliśmy, iż po ślubie odczekamy jakiś czas, by móc spokojnie rozwijać się zawodowo, realizować swoje pasje i podróżować. Po rozmowie z księdzem, dosłownie otworzyły nam się oczy. Poczuliśmy nawet wstyd, że ślepo uwierzyliśmy w myślenie współczesnego świata. Dzisiaj miłością nazywa się to, co z miłością niewiele ma wspólnego. Wolnością i wyborem nazywa się to, co w istocie człowieka zniewala…

Słowa kapłana usłyszane na rekolekcjach były dla nas niezwykłe! To było niesamowite uczucie. Jakby zdjęto z nas jakiś ciężar, uwolniono nas od czegoś, co było złe. Nigdy nie zapomnimy tego księdza, który uwolnił nas z błędnego, współczesnego myślenia, że wybieramy to, co dla nas dobre.

Z rekolekcji tych wróciliśmy szczęśliwsi, spokojniejsi. Jakby wszystko się nagle poukładało.

Zawierzyliśmy nasze rodzicielstwo Bogu. Lekarze zapewniali nas, że nie będzie jednak łatwo. Że starania o potomstwo zajmą nam trochę czasu, oczywiście przy stałej opiece lekarskiej i wsparciu farmakologicznym. Od momentu zawarcia małżeństwa modliliśmy się jednak o to, by Bóg obdarzył nas potomstwem we właściwym momencie. Skoro On najlepiej wie, co jest dla nas dobre, to stwierdziliśmy, że będzie wiedział, kiedy nasze Maleństwo powinno się począć i pojawić na tym świecie. Mąż cały czas powtarzał, że najlepszym lekarzem jest Jezus Chrystus i On się nami zaopiekuje.

Dwa miesiące po ślubie dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży:) Nie brałam żadnych leków, w żaden sposób się nie leczyłam. Po prostu dostaliśmy odpowiedź, że to jest ten właściwy moment:) Nasze modlitwy zostały wysłuchane!:) Oczywiście pojawił się szok, że to się naprawdę dzieje, były myśli: co teraz, co z pracą, co z mieszkaniem itp. Ale bardzo szybko myśli te ustąpiły miejsca łzom szczęścia, ogromnej, nieopisanej radości i odpowiedzialności za rozwijające się życie. Przez cały ten czas nie brakuje również modlitwy o zdrowie Maleństwa, czy o szczęśliwe rozwiązanie.  Sam Bóg pokierował nas również do kliniki, która jest „ProLife”, nasz lekarz od początku mówił o naszym synku jako o „maleństwie”, „szkrabie”, „brzdącu”. Nigdy nie usłyszeliśmy od niego określenia „zarodek”,, czy później „płód”. Nic nie dzieje się przypadkiem, Bóg najlepiej wie, gdzie nas posłać, z kim zapoznać i kiedy nas obdarować takim cudem, jak poczęte dziecko. Jesteśmy spokojni, gdyż mamy czyste serca, żyjemy w zgodzie z przykazaniami i  pokładamy ufność w Bogu:)

Jest to oczywiście nasza historia, nasze świadectwo. Nie namawiamy nikogo, by z dnia na dzień rzucił wszystko i odmówił leczenia. Opisując naszą historię chcemy pokazać, jaką moc ma modlitwa, jak niezbadane są ścieżki Pana i jakich cudów dokonuje On w naszym życiu. Chcemy pokazać, że modlitwa to pierwsza, najlepsza i największa „rzecz”, jaką możemy zrobić w takiej, czy innej sytuacji. Oddajcie swe zmartwienia Panu, a On będzie wiedział, co z nimi zrobić:D

Błogosławionej niedzieli! 😀

Może zainteresuję Cię również

8 komentarzy

  1. Lenko i Dawidzie, dosłownie na kilka miesięcy przed moim ślubem (wrzesień 2017), odnalazłam Wasz film na youtubie i niesamowicie rozczulające kazanie. Jesteście ogromnym wzorem dla współczesnych małżonków przez to co robicie:) Dzisiaj odkryłam Waszą stronę i jestem pod ogromnym wrażeniem. Potrzebuję jednak pomocy w pewnej kwestii. Otóż modlę się z moim kochanym mężem każdego wieczoru, ale mam wrażenie, że powinniśmy ożywić bardziej nasze modlitwy. Czy znacie jakąś stronę internetową lub książkę na której znajdę zbiór jakiś pięknych modlitw dla małżonków? Pozdrawiam Was ciepło :*

    1. Naszą ulubioną małżeńską modlitwą jest ta, której nauczyliśmy się podczas rekolekcji dla narzeczonych:
      Panie Jezu, proszę Cię o dar dialogu dla naszego małżeństwa. Pomóż mi lepiej wysłuchać mojego Męża/Żonę, pomóż nam lepiej rozumieć siebie nawzajem, pomóż nam dzielić się sobą, a przede wszystkim wybaczać. Daj nam delikatność, łagodność w naszych rozmowach i spraw, by prowadziły do prawdziwego spotkania ze sobą nawzajem i z Tobą. Pomóż nam coraz pełniej przyjmować i akceptować siebie nawzajem, tworzyć jedność, w której każde z nas pozostanie sobą. Proszę Cię o uzdrowienie wszystkich trudnych spraw, które nas dzielą, pozwól nam radować się naszym małżeństwem i pomóż nam zawsze trwać w Twojej miłości. Amen
      Inne piękne modlitwy:
      Modlitwa małżonków za siebie

      Ojcze nasz, który zjednoczyłeś nas w jedności małżeńskiej, napełnij nas swoją radością,
      błogosław nam i naszym dzieciom.
      Jednorodzony Synu Boży, który w Kanie Galilejskiej zatroszczyłeś się o radość młodego małżeństwa, wspomagaj nas w dniach pomyślności i w chwilach doświadczeń.
      Duchu Święty, którego wzywaliśmy z Kościołem przy zawieraniu naszego związku małżeńskiego, udzielaj zawsze naszym sercom swojej miłości. Amen

      Modlitwa za żonę

      „ O jak piękna jesteś przyjaciółko moja, jakże piękna” (Pnp 4,1).
      Bądź uwielbiony Panie w mojej żonie.
      Dziękuję Ci Jezu, że dzięki Twojej łasce,
      tworzę z nią „jedno ciało”.
      Zawierzam Ci ją całą, jej teraźniejszość i przyszłość,
      jej myśli, zachowania i słowa.
      Pragnę szczęścia dla niej, radości na jej twarzy,
      nadziei i miłości w sercu, ale nade wszystko pragnę,
      aby, żyjąc wiernie Ewangelią,
      była Twoją umiłowaną na wieki.
      Amen

      Modlitwa za męża

      „Miły mój śnieżnobiały i rumiany, znakomity pośród tysięcy” (Pnp 5,10)
      Bądź uwielbiony Panie w moim mężu.
      Dziękuję Ci Jezu, że dzięki Twojej łasce,
      tworzę z nim „jedno ciało”.
      Zawierzam Ci go całego, jego teraźniejszość i przyszłość,
      jego myśli, zachowania i słowa.
      Pragnę szczęścia dla niego, radości na jego twarzy,
      nadziei i miłości w sercu, ale nade wszystko pragnę,
      aby, żyjąc wiernie Ewangelią,
      był Twoim umiłowanym na wieki. Amen
      Co możemy jeszcze polecić to wspólne, wieczorne czytanie Pisma Świętego, encyklik, czy katolickich książek. Warto choćby dlatego, że czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że czegoś potrzebujemy, może czasem błądzimy, ale On wie i poprzez słowo na pewno na nas wpłynie. Fajnie, że jesteście tutaj z nami, pozdrawiamy Was serdecznie! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *