„POWIEDZ IM, ŻE MAJĄ UWIELBIAĆ BOGA, A UŻYWAĆ RZECZY. NIE ODWROTNIE”

Bardzo mądre przesłanie, prawda? Pochodzi ono z książki poświęconej śp. księdzu Janowi Kaczkowskiemu, a może raczej jego mądrym przemyśleniom. De facto, nie są to jego własne słowa. Zdanie to ksiądz Jan Kaczkowski usłyszał od pewnego pacjenta hospicjum, w odpowiedzi na pytanie, co ma powiedzieć jego bliskim po jego śmierci.

W książce tej ksiądz Kaczkowski zwraca uwagę na pewien kontekst językowy. Pisze, że bardzo razi go, gdy ktoś używa sformułowania, że coś lub kogoś uwielbia. Zdaniem księdza Kaczkowskiego uwielbienie powinno być zarezerwowane jedynie dla Boga. Zdarzyło Wam się powiedzieć kiedyś, że uwielbiacie lody truskawkowe, czy zimne piwo w gorący, letni dzień? Nieładnie:) Musimy się jednak przyznać, że sami często używaliśmy tego określenia w kontekście osób, czy rzeczy, ale odkąd natknęliśmy się na tę uwagę, staramy się tego nie robić.

To Boga mamy kochać największą, bezbrzeżną miłością. To Jego mamy uwielbiać. To w końcu Jemu możemy zaufać bezgranicznie. Na naszym ślubie podczas kazania usłyszeliśmy od księdza Mariana Wojcieszaka, że „Jezus się nigdy nie obrazi”. Co więcej, On nigdy człowieka nie zawiedzie.

W pewnej książce przeczytałam (niestety już dawno temu, stąd nie potrafię podać tytułu), że pewien mężczyzna żeniąc się powiedział swojej (jeszcze przyszłej) żonie, że ona, choć tak przez niego kochana, będzie w jego życiu zawsze na drugim miejscu. Pierwsze zarezerwował dla Boga. Tak właśnie powinna się przedstawiać hierarchia w małżeństwie – najpierw Bóg, potem małżonkowie, a następnie dzieci:)

Ksiądz Kaczkowski w książce tej stwierdza, że ubóstwianie drugiego człowieka staje się bałwochwalstwem w momencie, kiedy przekracza granicę rozsądku. To piękne, kiedy jesteśmy w sobie zakochani po uszy, kiedy nie ma większej przyjemności niż wspólne spędzanie czasu, ale nie możemy z tej ukochanej osoby uczynić bożka. W poprzednim poście zatytułowanym NASZA DROGA DO NAWRÓCENIA, który możecie przeczytać TUTAJ, otarliśmy się nieco o ten temat. Napisaliśmy wówczas, że kiedy nie ma w naszym życiu Boga, czy też właśnie stosownego (czyt. pierwszego) miejsca dla Niego, ktoś lub coś staje się naszym bożkiem. Człowiek potrzebuje wręcz jakiegoś punktu odniesienia, by mieć poczucie sensu życia. Najczęściej takimi bożkami staje się właśnie kariera, drugi człowiek, pieniądze jako takie, czy przedmioty materialne.

O tym, jak istotne jest wymiarkowanie ubóstwiania drugiego człowieka pokazuje też pewna historia, która opisana została w jednym z numerów „Miłujcie się!”. Pewna młoda kobieta, mężatka, zmarła na skutek obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym. Była osobą wierzącą, razem z mężem uczęszczali na msze, przystępowali do regularnej spowiedzi. Jej przyjaciółka modliła się więc, prosząc o jej zbawienie. We śnie ukazała jej się jednak owa zmarła mężatka, mówiąc, żeby ta się za nią nie modliła, gdyż ona została już potępiona. Powodem nieotworzenia jej bram Niebios było właśnie uczynienie sobie z męża bożka…

Musimy pamiętać, że Pan Bóg jest Bogiem zazdrosnym. Fajnie wyjaśnia to ksiądz Kaczkowski, pisząc, że oznacza to, że Bóg kocha nas tak bardzo, że użyte tu określenie „zazdrosny”, należy rozumieć jako tak wielkie uczucie, które płonie wielkim żarem, choć wcale nie musi być ono przyjemne. W końcu sam Bóg nazwał się „Bogiem zazdrosnym” i nakazał, byśmy nie mieli bogów cudzych przed Nim.

Czy to oznacza, że mamy odtrącać innych ludzi w celu udowodnienia Bogu, że On i tylko On jest na pierwszym miejscu? Oczywiście, że nie. Chodzi o to, byśmy potrafili zachować we wszystkim, co takie ziemskie, ludzkie rozsądek. Byśmy nie dali się po prostu tak bardzo zafiksować na jakimś punkcie, by zajęło w naszym  życiu pierwsze miejsce. Jak mówi tato mojego męża – jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu:)

Może zainteresuję Cię również

2 komentarze

  1. Wasze wpisy dają wiele do myślenia, a blog jest naprawdę bardzo wartościowy. Cieszę się, że na Was trafiłam wsród tej całej tandety, która panuje w internecie. Dziękuje Wam za to co robicie, bo czuję, że dzięki temu mogę lepiej przygotować się do małżeństwa 🙂 ❤️

    1. Ogromnie motywują nas takie komentarze, bo utwierdzają w przekonaniu, że warto to robić. Cieszymy się niezmiernie, ze treści, które tu udostępniamy, nasze przemyślenia, przeżycia komuś mogą pomóc, czegoś nauczyć. Wszystkiego dobrego, pozdrawiamy! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *