PORÓD RODZINNY

Coraz bardziej popularne stają się porody rodzinne. Oznacza to, że podczas całego porodu może być przy nas wybrana przez nas osoba, bądź osoby. Najczęściej jest to mąż, czasami siostra, konkretna położna, czy doula. Ta ostatnia popularna jest raczej na Zachodzie. Jej rola polega na towarzyszeniu kobiecie przy porodzie, wspieraniu jej zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie. Pomaga ona wykonywać rodzącej ćwiczenia oddechowe i relaksacyjne, udziela rad w kwestii pozycji porodowych, wykona masaż. Możne pełnić także rolę mediatora między rodzącą a personelem medycznym 🙂 Z racji tego, że każda kobieta w Polsce ma prawo do opieki położnej środowiskowej, wszelkie kwestie związane nie tylko z porodem, ale całą ciążą są omawiane właśnie z nią. Położna taka, w ramach określonych ustaleń (same wizyty położnej są bezpłatne, natomiast „wynajęcie” jej na czas porodu zwykle już nie) może towarzyszyć rodzącej w czasie porodu w wybranym przez nią szpitalu. Oprócz tego są także szkoły rodzenia, na których poruszane są wszystkie najważniejsze kwestie. Ponadto nieoceniona jest także rola męża. Obecnie mężczyźni bardziej uczestniczą w „procesie” ciąży. Chodzą ze swoimi żonami do kliniki (nie zdarzyło nam się zobaczyć w klinice ciężarnej, która siedziałaby w poczekalni sama), czytają na temat ciąży, pytają w razie wątpliwości, czyli generalnie są na bieżąco 🙂 W klinice, do której my chodzimy, w gabinecie lekarskim dla męża kobiety ciężarnej jest uszykowane specjalne miejsce z monitorem, tak, by mąż widział badanie usg z bliska. W czasie, kiedy ja przygotowuję się do badania, lekarz rozmawia z mężem, pyta go o moje samopoczucie, dolegliwości, czy odpowiada na pytania Dawida i wyjaśnia jego wątpliwości. Uważamy, że jest to świetna sprawa. W końcu ciąża dotyczy nas obojga, oboje uczestniczymy  tym „procesie” i oboje przeżywamy w związku z tym różne emocje.

Czy zdecydujemy się na położną środowiskową, czy doulę, czy też po prostu zdamy się na położną pracującą w danym szpitalu, jest to pomoc fachowa, profesjonalna. Po co zatem mąż?

Kiedyś uważano, że porodówka to zdecydowanie nie jest miejsce dla mężczyzn. Teraz porody rodzinne nikogo nie dziwią. My od samego początku wiedzieliśmy, że te momenty, jakże ważne, piękne i trudne zarazem, chcemy przeżywać we dwoje. Nawet najlepsza położna nie da tyle wsparcia, co kochający mąż. Chociażby zapomniał o przypominaniu o właściwym oddechu, czy masażu. Najważniejsze, że jest tam ze swoją żoną, że potrzyma ją za rękę i powie, ze damy radę.

Naszym zdaniem największym minusem porodu rodzinnego jest jedynie to, że nawet jeśli odbywa się on w szpitalu publicznym, a nie prywatnym, to trzeba za niego zapłacić. Czasem jest to po prostu „opłata za poród rodzinny” w wysokości  50 zł, a czasem jest to koszt wypożyczenia kitla za cenę 20 zł. Tak, czy siak, coś trzeba zapłacić. Jasne, że są to nieduże kwoty, jednak jeśli zliczymy koszt opieki lekarskiej w czasie ciąży w prywatnej klinice, badania laboratoryjne, leki i suplementy diety, to robi się już większa suma. Oczywiście nie można tego traktować, jako opłat wymuszonych przez dziecko, tylko raczej wynik infantylności służby zdrowia. Większość ciężarnych uważa, że woli za wszystko płacić, niż leczyć się na NFZ i mieć tę niepewność, czy aby na pewno lekarz prowadzący wykonał rzetelnie wszystkie potrzebne badania.

Dla nas poród rodzinny oznacza to, że przez wszystko przejdziemy razem. Od początku do końca. Razem usłyszymy jego pierwszy płacz, oboje zobaczymy go tuż po narodzinach. Ja nie wyobrażam sobie być w tych chwilach sama i ogromnie się cieszę, że obecność męża przy porodzie, mój mąż traktuje jako oczywistość.

Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy mąż nie chce uczestniczyć przy porodzie? Moim zdaniem nic na siłę. Ja w takiej sytuacji na pewno zapytałabym o powód. Jeśli usłyszałabym „nie, bo nie”, „nie, bo to nie dla mnie”, to bym się wkurzyła 😀 Facet nie powinien umywać rąk od tego, bo tak i już. Boi się widoku krwi? Boi się tych wrzasków, jęków? No bez przesady… 😀 Jeśli natomiast usłyszałabym jakiś konkretny, rzeczowy argument, to starałabym się jakoś to zrozumieć. Nie ma nic gorszego chyba dla dwóch stron, jak jest to wymuszone i nienaturalne. Myślę, że byłoby mi trochę przykro w takiej sytuacji, ale wówczas pozwoliłabym się wykazać mężowi po porodzie 🙂 Pierwszy kontakt z dzieckiem, pierwsze karmienie, mówienie do Maluszka są bardzo ważne, i to dla niego, jak i rodziców 🙂

Poza tym mąż na sali porodowej oprócz wsparcia emocjonalnego, przypominania o prawidłowym oddechu, świetnie spełni się w roli pomocy – podczas brania prysznica, zmieniania pozycji porodowej,  masażu itp.

Te pierwsze momenty już we troje są bezcenne. Tak nam się póki co wydaje. Jeśli Bóg da i  wszystko potoczy się pomyślnie i dane mi będzie urodzić naturalnie, na pewno wspomnimy o tym tutaj, czy faktycznie poród rodzinny to świetna rzecz! 🙂

Jeśli ktoś z Was ma już poród rodzinny za sobą, chętnie przeczytamy Wasze opinie:)

Miłej, rodzinnej niedziel! 🙂

Może zainteresuję Cię również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *