OKAŻ SWĄ WDZIĘCZNOŚĆ BOGU

Jeśli jutro miałbyś obudzić się z tym, za co dziś podziękowałeś Bogu, co byś miał? Wzrok, piękną żonę, czy może pracę? A może NIC?

Nigdy nie zapomnę pierwszej wspólnej modlitwy ze swoim (wtedy jeszcze przyszłym) mężem. Znaczną jej część stanowiły podziękowania. Dziękował za to, że widzi, że słyszy, że ma dwie sprawne nogi, dwie ręce, dziękował za rodziców, za rodzeństwo, za talenty, za to, że mnie poznał… Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać.

Bardzo mnie to zdziwiło. Wydawało mi się wówczas, że dziękować trzeba za coś spektakularnego, za to na przykład, że zdałam bardzo ciężki egzamin, albo dostałam dobrą pracę. Ale za to, że moje oczy widzą, a uszy słyszą? No bez przesady, przecież to mają wszyscy.

?!

Nie, nie wszyscy. A wszystko to, co mam ja, co masz Ty, dostaliśmy od Boga. „Wszak od ciebie pochodzi to wszystko i daliśmy tylko to, co z twojej ręki mamy” (1 Krn 29:14). To, że widzimy, słyszymy, mamy piękne włosy, jesteśmy świetni z matematyki, wszystko to dostaliśmy od Boga i powinniśmy Mu za to dziękować każdego dnia. Wszak wszystko to jest nam dane, to jest prezent, którego Bóg wcale nie musiał nam dawać. A skoro już dał, to znaczy, ze tak właśnie chciał. A skoro chciał, to powinniśmy być za to wdzięczni i tę wdzięczność okazywać.

Poza tym powinniśmy pamiętać, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. W każdej chwili możemy zachorować, ulec wypadkowi i stać się niepełnosprawni, czy po prostu się nie obudzić… Nie traktujmy tego jako straszenia, tylko jako motywację, by jeszcze bardziej docenić to, co dostaliśmy:)

W tym miejscu chciałabym przytoczyć pewną wschodnią opowieść cytowaną przez angielskiego powieściopisarza i dramaturga W. Somerseta Maughama. Sługa pewnego kupca spotyka na targu Śmierć, która informuje go, że wkrótce znowu się zobaczą. Wraca wstrząśnięty do domu i postanawia natychmiast wyjechać do Samary, pragnąc uniknąć przykrego spotkania. Jego pan, powiadomiony o sprawie, udaje się na ten sam targ.  – Nie mam czasu na rozmowy – oznajmia mu Śmierć. – Muszę śpieszyć do Samary; nie wiem, czemu oznajmiono mi, że mam się tam spotkać z twoim sługą, chociaż dzisiaj widziałem go w tym mieście.

Dziękujmy za to, że widzimy, słyszymy, że żyjemy. Każda minuta naszego życia jest prezentem. Jeśli rano wstaliśmy, obudziliśmy się, to znaczy, że dostaliśmy kolejną szansę, możliwości.  Bóg nie musiał mnie, czy Ciebie dzisiaj budzić. Jeśli to napisałam, to znaczy, że mnie obudził, jeśli Ty to czytasz, to znaczy, że Ciebie też obudził. Podziękowałeś?:) Nie uciekniemy przed tym, w którym momencie Bóg powoła nas do siebie. Zawsze jednak możemy prosić Go o miłosierdzie i uchronienie od nagłej i niespodziewanej śmierci.

Kiedy mój mąż zaczynał studia i jeszcze się nie znaliśmy, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu. Najbardziej ucierpiała jego lewa ręka. Tak bardzo, że lekarze rozważali jej amputację. Miał wówczas 21 lat… Znalazł się jeden lekarz, który zdecydował się na przeprowadzenie operacji mającej na celu zrekonstruowanie zmiażdżonego stawu łokciowego. Modliło się wówczas wiele osób, rodzina, przyjaciele, siostry zakonne w klasztorach na całym świecie. Operacja się udała, i choć zakres ruchu jest w pewnym stopniu ograniczony, to mój mąż dziękuje za tę łaskę. Przeżył wypadek, a potem Bóg wysłuchał tych wiele modlitw i mój mąż ma dwie ręce.

Kilka kat później, ten sam lekarz miał przeprowadzić kolejną operację, która zwiększyłaby zakres ruchu w ręce. Była środa rano, sala była gotowa, czekaliśmy na operację. Nie przeprowadzono jej. „Wjechał nagły przypadek” – usłyszeliśmy. Pierwsze, co pomyśleliśmy to: Super, kolejny bezczynny dzień leżenia w szpitalu. Następnego dnia wszystko wyglądało podobnie, pielęgniarki przygotowały Dawida do operacji, sala operacyjna czekała, a ja pod nią. I wtedy wyszedł zdenerwowany lekarz i powiedział: „Dawid nie zoperuję cię. U chłopaka z wczoraj wdało się zakażenie. Muszę mu obciąć obie nogi i powiedzieć to teraz jego matce”.

Czy ten chłopak myślał o tym, że jutro może nie mieć nóg? A czy Ty o tym myślisz?

Dziękuj, bo nie wiesz, co jutro Cię czeka. Co więcej, nie wiesz, czy tego jutra doczekasz, ba! Nawet następnej godziny.

A teraz inna historia, która miała miejsce nieco dawniej:) Jezus zmierzając do Jerozolimy, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wioski, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Odrzuceni przez zdrowych ludzi, zdesperowani, z oddali zaczęli głośno wołać: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami” (Łk 17,13). Jezus nie zlekceważył ich próśb. Wydał im polecenie: „Idźcie, pokażcie się kapłanom” (Łk 17,14). Gdy szli, zostali oczyszczeni. Jeden z dziesięciu uzdrowionych, Samarytanin, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu (Łk 17,15-16). Pozostali uzyskali zdrowie i poszli dalej. Nic poza fizycznym, cielesnym uzdrowieniem w nich nie zaszło. Tylko jeden, który wrócił, żeby podziękować, naprawdę się przemienił, zarówno fizycznie, jak i duchowo. Odpowiedział gestem wiary, odpowiedział wdzięcznością. „Wstań, idź – powiedział mu Jezus – twoja wiara cię uzdrowiła!” (Łk 17,19). Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?” Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. (Łk 17,18).

Skoro sam Jezus zapytał wprost, gdzie są pozostali, dlaczego tylko jeden okazał swą wdzięczność, można powiedzieć, że przesłanie tej Ewangelii mówi o pięknie i wadze wdzięczności; mówi o tym, że głoszenie wielkości Boga i dziękowanie Mu stanowią istotę Kościoła i chrześcijaństwa.

Zacznijmy zmiany w naszym życiu już dziś! Jak czytasz to rano – podziękuj, że Bóg nie zapomniał Cię obudzić. Jeśli czytasz wieczorem, podziękuj, za wszystko, co Cię dziś spotkało, podziękuj za wszystkie dary, łaski, talenty. Dziękuj za powodzenia, ale i za problemy. Skoro dostałeś krzyż, to znaczy, że ma Cię on uszlachetnić, wzmocnić twą wiarę, czy czegoś nauczyć. A jeśli czytasz to w środku dnia, podziękuj, że miałeś co zjeść na obiad! 😀

Dziękujcie Panu, bo jest dobry, bo łaska jego trwa na wieki! 😀

Może zainteresuję Cię również

2 komentarze

  1. Leno Droga wróciłam dziś dopiero z rekolekcji słowa ktore teraz przeczeczytalam w Twoim nowym poście sa prawie jak O. Tomasza Nowaka z Łodzi dominikańskiego kaznodziei, który głosił nam przez ten cały tydzień do dziś rekolekcje. Dokladnie nam na rekolekcjach Ojciec mówił to samo, zawsze i w każdym czasie dziękujcie Bogu za wszystko!!!
    Dziękuję Ci za Twoja odwage mówienia DZISIEJSZEMU ZWŁASZCZA MŁODEMU CZŁOWIEKOWI O TAK WIELKICH A JEDNOCZESNIE PROSTYCH PRAWDACH EWANGELICZNYCH

    1. Kochana s. Marietto! Dziękuję z całego serca za tak miłe i budujące słowa! 🙂 Są one ogromnym wsparciem i motywacją do dalszego działania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *