OJCOSTWO TO TAKA WAŻNA „RZECZ”

Ponoć córki idealnych ojców nie mają łatwo z wyborem życiowego partnera (czyt. męża). Ojciec kocha bowiem miłością idealną, trochę ślepą. Córka dostaje taką miłość od swych pierwszych dni życia i wychodzi z założenia, że właśnie tak powinna wyglądać miłość mężczyzny w stosunku do kobiety.

Mój tata oczywiście nie jest idealny, bo tacy ludzie zwyczajnie nie istnieją. Mój tata jest po prostu cudownym ojcem. To on nauczył mnie modlitwy, to z nim klęczałam wieczorem i, pamiętam to jak dziś, powtarzałam z siostrą „zmiłuj się nad nami” w Litanii do NMP. Mój tato zawsze we mnie wierzył. Powtarzał, że ciężką i uczciwą pracą osiągnę to, co chcę. Nie podcinał mi skrzydeł, a dodawał wiatru w żagle. Zawsze był, kiedy go potrzebowałam. To tata zbudował we mnie poczucie własnej wartości. To on pokazał mi, jak powinien zachowywać się mężczyzna w stosunku do kobiety.

Mój tata pokazał mi także, jak należy kochać swoją żonę. Pamiętał o wszystkich rocznicach, urodzinach, imieninach, czy innych świętach. Kupował Mamie kwiaty, biżuterię. Nie wstydził się jej przytulić i powiedzieć, że ją kocha. Zawsze pomagał Mamie w prowadzeniu domu i ogrodu.

To wszystko zbudowało we mnie przeświadczenie, że jest to po prostu normalne, naturalne. Wydawało mi się wówczas, że każdy mężczyzna taki jest, każdy traktuje w ten sposób swe córki i żonę.

Kiedy otworzyły mi się oczy? Na studiach, bo dopiero wtedy zaczęłam chodzić na randki. Nie byłam kochliwa, bo nie musiałam łatać żadnej pustki – miłość miałam w domu. Gimnazjum, czy liceum nie były dla mnie okazją do randek. Będąc na studiach przekonałam się, że nie każdy mężczyzna ma wpojone takie wartości. Było wręcz przeciwnie – ku mojemu zaskoczeniu, nie poznałam żadnego ideału.

Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że kobiety wybierają mężczyzn podobnych do swych ojców. Ale co zrobić w sytuacji, gdy ojciec jest „idealny”?

Kiedy poznałam Dawida, od razu dostrzegłam między nimi podobieństwa. Być może widzę je tylko ja, nie wiem. Ale ja widziałam te cechy i mogę teraz powiedzieć, że się nie pomyliłam. Oczywiście nie było łatwo, jeśli ma się takie wygórowane oczekiwania. Zakładałam, że Dawid będzie doskonale wiedział, czego oczekuję i jakie zachowania uważam za naturalne i wręcz niezbędne dla prawidłowo funkcjonującego związku (wydawało mi się, że jeśli mąż kupuje kwiaty żonie powiedzmy tylko z okazji urodzin, to ewidentnie jest z nim coś nie tak 😀 )

Teraz wiem, że mężczyzna albo to coś w sobie ma, albo nie. Jeden ma potrzebę robienia niespodzianek, kupowania kwiatów, czy prezentów, a drugi po prostu tego nie czuje. Dawid na szczęście ma w sobie to coś, więc dajemy radę 😀 Najważniejsze jest jednak to, by mówić sobie wprost o swych oczekiwaniach. Każda kobieta ma inne „wymagania”, więc znowu to powtórzymy – niezbędna jest rozmowa.

Oczywiście mój mąż nie byłby taki, gdyby z kolei nie jego ojciec. Największą wartością, jaką od niego otrzymał to wychowanie w wierze. Od dziecka słyszał, jaki powinien być prawdziwy mężczyzna, czyli mężczyzna niewstydzący się swej wiary. Tata Dawida powtarzał, że wiara jest fundamentem w życiu każdego nie tyle mężczyzny, co człowieka. Mężczyzna, który stawia Boga na pierwszym miejscu będzie miał szacunek do swej żony, obdarzy miłością swe dzieci i weźmie na siebie tę odpowiedzialność, która spoczywa na nim, jako głowie rodziny.

Ojciec mojego męża dał Dawidowi pewną wskazówkę, która brzmiała mniej więcej w ten sposób „Sprawdź, czy kobieta, z którą się spotkasz nosi w torebce różaniec”. Chodziło o to, że my kobiety potrafimy nosić w torebkach niemały arsenał „niezbędnych” rzeczy. Jeśli w tym zestawie znajdzie się różaniec, to będzie to oznaczać tyle, że ten różaniec jest właśnie jedną z tych niezbędnych rzeczy.

Mój mąż bez pardonu zapytał mnie na naszej pierwszej randce, czy przypadkiem nie mam może różańca w torebce. Miałam:)

Ponadto ojciec mego męża wspierał go, motywował do nauki i działania, powtarzając, że z jego nauki chleba jeść nie będzie. Pokazał też, jaką wartość ma małżeństwo, wspólna, codzienna rodzinna modlitwa, wspólnie odmawiany różaniec w każdy piątek i niedzielę, czy szacunek do rodziny.

W życiu każdego z nas ojciec odegrał i nadal odgrywa bardzo ważną rolę. Wiele nas nauczyli, przekazali morze miłości i wpoili w nas fundamentalne wartości. Nie oznacza to wcale, że relacje z naszymi ojcami są zawsze cukierkowe. Są lepsze i gorsze momenty, pojawiają się czasem nieporozumienia. Ale takie jest życie, nieprzypudrowane, nie jakieś miałkie i ogólne, tylko konkretne i realne.

Z racji tego, że sami zostaniemy niebawem rodzicami, można zadać pytanie, czy możliwe jest świadomie przygotowanie się do ojcostwa? Uważamy, że tak. Składa się na to wiele czynników, takich jak wiek, fakt, czy jesteśmy w związku małżeńskim i jesteśmy gotowi przyjąć dar życia, a także właśnie wzorce wyniesione z domu rodzinnego.

Ogromnym wsparciem w tej „materii” jest także św. Józef, patron chrześcijańskich małżeństw i rodzin. Poza tym sam był mężem i „ojcem”, więc zna blaski i cienie tej życiowej misji:)

My jesteśmy ogromnie wdzięczni Bogu za to, jakich mamy ojców. Fajnie, że jest takie święto, jak Dzień Ojca, w którym możemy po prostu powiedzieć im, że bardzo ich kochamy i dziękujemy za ich miłość, trud i wsparcie:)

Korzystając z okazji pragniemy życzyć wszystkiego dobrego wszystkim przyszłym i obecnym już Tatusiom!:)

Może zainteresuję Cię również

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *