NIEUDANA PODRÓŻ POŚLUBNA

Dziś chcielibyśmy opowiedzieć Wam trochę o naszej podróży poślubnej. Miesiąc miodowy samą swą nazwą sugeruje, że miodem ma opływać, a więc w skrócie ma być słodko:) Czy jednak zawsze tak jest?

Każde małżeństwo prędzej, czy później napotka jakiś problem. U nas pojawił się on bardzo szybko, bo już kilka dni po ślubie… Owy problem dotyczył właśnie podróży poślubnej.

Nasz ślub odbył się w październiku 2016 roku. W związku z koniecznością wzięcia odpowiednio długiego urlopu, tamtego lata nie udaliśmy się na wspólne wakacje. Ja zaznałam tyle słońca, ile zdołało wpaść przez biurowe okna 😀  U Dawida sprawa wyglądała trochę inaczej, bo: 1. sam sobie szefem, więc nie musi „oszczędzać” urlopu, 2. podróże to jego pasja, więc nie ma takiej opcji, że w wakacje nigdzie nie wyjedzie (o mojej tolerancji tejże pasji napiszemy w którymś z kolejnych postów).

Z racji tego, iż byłam spragniona słońca, postanowiliśmy, że nasza podróż poślubna odbędzie się w Egipcie. Jak już pisałam, z geografii lepszy jest Dawid, także całą organizacją tejże wycieczki zajął się on sam. Znalazł ciekawą ofertę w biurze podróży (mimo tego, że wycieczki all inclusive to kompletnie nie jego klimaty), wszystko opłacił, także generalnie temat był zamknięty.

Po weselu, dwa dni przed zaplanowaną podróżą, rozpoczęliśmy pakowanie. Późnym wieczorem poprosiłam Dawida o to, byśmy wszystkie dokumenty położyli w jednym miejscu. Kiedy już położył swój paszport, zerknęłam z ciekawości. I co zobaczyłam? Że od dwóch miesięcy jego paszport jest nieważny… Możecie sobie wyobrazić nasze emocje?!

Następnego dnia robiliśmy, co się tylko da, by jakoś rozwiązać ten problem. Niestety, bezskutecznie. Bez paszportu pan Dawid nie poleci – tyle się dowiedzieliśmy. Ja byłam załamana, no bo tak pragnęłam tego słońca, a poza tym w końcu to nasza podróż poślubna…. Dawid był wściekły na siebie, że zawalił, że ja jestem przez niego rozczarowana, że pieniądze przepadły itd. Generalnie dolina 🙁

Ale! Kiedy wyszliśmy tacy zdesperowani z biura podróży, mój mąż postanowił, że idziemy od Empiku poszukać przewodnika z naszej ulubionej serii i znajdziemy jakieś fajne miejsce, gdzie spędzimy nasz miodowy miesiąc. „Znajdziemy lot, albo pojedziemy autem” – oznajmił. I tak też się stało! Znalazł przewodnik po Toskanii i tam dwa dni później pojechaliśmy. Bez większego planu, bez większych przygotowań:) I wiecie co? Była to najwspanialsza podróż poślubna, jaką mogliśmy sobie wymarzyć!:) Połączyliśmy nasze oczekiwania – było trochę z trip’a (tak, jak mój mąż lubi), a trochę z all inclusive (czyli tak, jak zapragnęłam tego ja). Każdego wieczoru siadaliśmy z dobrym, włoskim winem i planowaliśmy, gdzie pojedziemy jutro. Zwiedziliśmy Wenecję, Pizę, Prato, Florencję, Viareggio i inne mniejsze miejscowości. Jedliśmy w klimatycznych, włoskich restauracjach, piliśmy dobre toskańskie wino chianti, a dzięki temu, że podróżowaliśmy autem, zwiedziliśmy także małe, nieznane miasteczka, gdzie spotykaliśmy wyłącznie Włochów, a nie turystów. (Jeśli będziecie chcieli poznać szczegóły tej podróży i zobaczyć więcej zdjęć, dajcie znać w komentarzach, a tak się stanie:) )

Morał z tego taki, że czasami w życiu bywa tak, że nie wychodzi to, co sobie zaplanowaliśmy. Możemy się wściekać, płakać, rwać włosy z głowy, ale nic to nie zmieni. Jeśli plan A z jakichś względów się nie udał, zamiast lamentować, powinniśmy szybko obmyślić plan B i przejść do jego realizacji.

Można rzec, że jest to prawda banalna, ale jakże często denerwujemy się na rzeczy, na które nie mamy wpływu? Na korki w mieście, na niesympatycznego sąsiada z samego rana, na złapaną gumę itd. A może warto właśnie pomyśleć w takiej chwili, że widocznie tak miało być! Zamiast się denerwować, możemy się wysilić i opracować plan awaryjny:)

Podobno nie ma sytuacji bez wyjścia. I podobno nie ma znaczenia, co nam się przytrafia, tylko liczy się to, jak na to reagujemy. Nam było dane przekonać się na przykładzie własnej podróży poślubnej, że nie ma co płakać, trzeba działać.

I najważniejsze, kończące tę dzisiejszą myśl stwierdzenie – nasza podróż poślubna była BAAAARDZO UDANA!;)

Może zainteresuję Cię również

8 komentarzy

  1. Zrobiliscie najlepsza rzecz jaka mozna w tej sytuacji☺ jak bedziecie wracac do tematu to opiszcie prosze jak wygladala czesc tripowa a jak allinclusive

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *