(NIE)IDEALNA PARA

Wpis ten, zresztą jak cały blog, powstał z potrzeby serca. Otóż chcemy Wam dziś powiedzieć, że ani my, ani Wy nie jesteśmy idealni – zarówno jako jednostki, jak i jako związki. Niby trywialne, ale po dalszej lekturze tekstu myślimy, że wielu z Was odnajdzie w nim siebie.

Ile razy porównywaliście Wasz związek do innej pary? Może odnosiliście się do pary tzw. celebrytów, a może do jakiejś pary wśród Waszych znajomych?

-oni się tyle nie kłócą- -ona przez niego nie płacze- -zawsze są tacy uśmiechnięci- -co chwilę gdzieś wyjeżdżają- -non stop chodzą na randki- … – – … – … -………

Ile razy poczuliście się przez to gorsi?

Przede wszystkim wszelkie porównania są bezcelowe. Patrzymy na uśmiechniętych celebrytów, słuchamy naszych znajomych, którzy twierdzą, że się wcale nie kłócą i w to wierzymy. Bierzemy to wszystko na serio, a potem popadamy w kompleksy, że sami tacy nie jesteśmy, że nasze związki nie są na tyle idealne.

Nie ma idealnych ludzi -> Nie ma idealnych związków 🙂

Na własnej skórze odczułam, jak niszczące dla związku potrafi być porównywanie go do innej miłości. Szukałam w Dawidzie wszelkich wad, a jak znalazłam, to dobitnie podkreślałam, że w związku Kasi i Tomka nie ma takich problemów, no bo Tomek tak nie się nie zachowuje. I tak w kółko.

To mój mąż uświadomił mnie, jakim wypaczeniem jest to moje porównywanie. Na jeden z zarzutów dotyczących naszego nieidealnego związku, a idealnej (według) mnie miłości znajomych powiedział, że oni się rozstaną, a ja jestem naiwna, że wierzę w to, co słyszę.

I wiecie co? Mój mąż miał rację. I to nie dotyczyło tylko tej jednej pary, takich sytuacji było kilka! Oczywiście nie cieszę się z tych rozstań, broń Boże, bo rozstanie zawsze jest przykre, ale to pokazało mi z perspektywy czasu, że mój związek jest naprawdę piękny. Nie jest dokonały, ale jest po prostu piękny!

Ostatnio przemyślałam, ile mam. Ile wspaniałych cech ma mój mąż. I jestem ogromnie szczęśliwa, że mam takiego mężczyznę u swego boku. Jest on moim najlepszym przyjacielem. Nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Jasne, że czasami bywa to trudne, bo wiemy, że tej drugiej stronie się to nie spodoba, ale przynajmniej możemy z czystym sercem powiedzieć, że jesteśmy wobec siebie szczerzy. Mój mąż to romantyk, który uwielbia kupować kwiaty bez okazji, robić prezenty i niespodzianki. Nienawidzi sprzątać, a mimo to nie zdarzyło się, bym to ja wyniosła śmieci, czy myślała o tym, że popsuło się auto i trzeba jechać do warsztatu. Nie myślę o tym, bo nie muszę. Mój mąż wierzy we mnie, w moje możliwości, kompetencje zawodowe. Zawsze mi dopinguje i mobilizuje, bym pięła się wyżej. Kiedy zaczynałam pracę, to on każdego dnia mówił mi, że dam radę, że praca w zawodzie da mi szczęście, że musze wykorzystać swoje kwalifikacje. To mój mąż mobilizuje mnie, żebym rozwijała swoje hobby, swoje pasje. Kiedy mam wyrzuty, czy wydać na to nasze pieniądze, on mnie namawia, bym się nie wahała, tłumacząc to tym, że rozwijanie swoich pasji da mi szczęście. To mój mąż w większości aranżuje nasze randki zamawiając stolik w restauracji, czy zabierając mnie do kina, czy teatru. Mogłabym tak pisać w nieskończoność. Jasne, że ma wady, że mnie czasem po prostu wkurza, albo zawodzi, ale nie jestem w stanie opisać, ile ten człowiek daje mi szczęścia.

Pisząc wyżej o tym, jaki jest mój mąż, nie mam na celu pochwalenia się, jakiego to ja mam świetnego mężczyznę, a pewnie Wy tak nie macie. Nic bardziej mylnego! Chcę Wam uzmysłowić, że czymś kompletnie pozbawionym sensu jest porównywanie swojej drugiej połówki, czy Waszego związku do jakiegokolwiek innego! Zastanówcie się, ile zalet ma Wasza miłość, ile macie cudownych wspomnień, jak możecie na siebie liczyć itd. Zrobienie takiej listy może i wydaje się śmieszne, ale czarno na białym pokazuje, jaka jest dysproporcja między zaletami, a wadami ukochanej osoby (zresztą badania psychologiczne potwierdzają, że wypisanie na kartce swoich myśli w znacznym stopniu pozwala je uporządkować).

Innym wątkiem jest to, skąd w nas takie ciągoty do porównywania się do innych. Niestety najczęściej wynosimy to z domu. Dziecko wraca ze szkoły i obwieszcza rodzicom, że dostało ze sprawdzianu 4, na co oni pytają, co dostały inne dzieci. Słyszymy, jak dorośli rozmawiają, że Asia to taka zaradna i bystra dziewczynka, no ale już jej młodsza siostra Gabrysia taka nie jest i ciekawe jak sobie biedactwo w życiu poradzi… To jest ten moment, kiedy rodzą się w nas kompleksy i kiedy zaczynamy się porównywać. A wiadomo, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Nie pozwólmy jednak na to, byśmy sami, już jako dorośli ludzie, sami wpędzali się w taki kompleksy. Jesteśmy niepowtarzalni, wyjątkowi i nie potrzebujemy upodabniać się do nikogo innego!:)

Nie możemy zatem wierzyć we wszystko, co widzimy i słyszymy. Widzicie uśmiechnięta parę, słyszycie opowiadania, jak to jest cudownie, beztrosko… Przytoczę tu jeszcze jedną historię. Będąc jeszcze na studiach poszliśmy ze znajomymi na imprezę. Para ta była ze sobą dużo dłużej, niż my. Stwarzali aurę pary idealnej, zawsze uśmiechnięci, zawsze pozytywnie do siebie nastawieni. I podczas tej imprezy, on powiedział przy nas wszystkich, że „tyle tu dzisiaj ładnych lasek”. Jego dziewczyna  nie zareagowała złością, nie wyszła z imprezy, ba! Nie zwróciła mu nawet uwagi! Nadal się uśmiechali. Ot, idealny związek…

Może zainteresuję Cię również

3 komentarze

  1. Dobrze to ujeliscie porownywanie sie do innych jest wypaczeniem i trzeba najpierw zaczac szukac tych dobrych cech w partnerze. Druga rzecz to pasje niby to takie oczywiste, nie zawsze bo jak nie pielegnujesz czegos to wkoncu to tracisz. Dobry artykul Lenko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *