Izrael, gdzie każdy dla siebie, a Bóg dla wszystkich.

Każda podróż ma swój początek, ta zaczęła się od biletów za 118 zł 😉

W Jerozolimie się modlą, a stolica się bawi.
Po wylądowaniu w Tel Avivie i dotarciu do hostelu okazuję się że zabukowałem łóżko w damskim pokoju, hostel jest cały zapełniony, ale mogę nocować na tarasie. Cena za nocleg spada o połowę i dorzucają zimne piwo. Zgadzam się i dołączam do reszty, ponieważ jak się okazuję cały hostel – około 40 osób wychodzi zaraz do klubu. Właściciel najpierw ubija dobry targ sprzedając piwo w hostelu, a potem prowadzi nas wszystkich do pubu swojego znajomego, gdzie możemy tanio się napić. W Izraelu alkohol, jak praktycznie cała reszta do najtańszych nie należy. To miasto różni się od naszych europejskich. Tel aviv to nie Paryż posiadający wieżę Eiffla lub pola Elizejskie, czy inny obowiązkowy punkt do odwiedzenia. To miasto, które wciąga na swój sposób. Jeżeli miałbym wybrać to jedno miejsce, to byłaby to Jaffa, jeden z najstarszych portów na świecie, historia zapisana w kamiennych uliczkach i początek piaszczystych plaż, które ciągną się kilometrami. To właśnie z Jaffy doskonale widać, czym jest stolica. Całe dzielnice rozpadających się budynków, a wśród nich nowoczesne wieżowce i luksusowe apartamenty. Hipsterskie kafejki i kluby, które przenikają się z otwartymi nocnymi piekarniami, sklepami z garnkami otwartymi do 2 w nocy. Każda kultura stara się żyć tu po swojemu przenosząc swoje tradycje i obyczaje, mieszając się z pokoleniem buntowników, którzy chcą pisać historię na nowo. To kuchnia kebabów, tortilli, hummusu i oczywiście falafel. Miasto, które cały czas się buduje i rozszerza; miasto artystów i ludzi, którzy szukają swego sposobu na wyrażenie siebie.

Ziemia Święta, Ziemia obiecana.

Ziemia, w której korzenie zapuściły chrześcijaństwo, judaizm i Islam. Tę wiarę odczuwa się w powietrzu, nią się tu oddycha. Jerozolimo najbardziej Ciebie można poczuć w piątek. Ranek raczej zaczyna się od głośnych modłów i zachęty do modlitwy, o której przypominam imam z minaretu. To Żydówki, które się modlą w tramwaju, ortodoksyjni Żydzi, którzy spiesznym krokiem mijają Cię co chwila, najczęściej udających się do synagogi albo ściany płaczu  i przygotowujących się do szabatu. Lewa strona ściany płaczu przeznaczona tylko dla mężczyzn pęka w szwach. Tysiące Żydów kiwających się w każdy możliwy sposób, poprawiających swoje pejsy,  w długich czarnych płaszczach, jarmułkach, kapeluszach oraz futrzanych czapach nazywane lisiurami. Jerozolima to też chrześcijanie i nie tylko ci, którzy właśnie odprawiają drogę krzyżową zatrzymując się przy stacjach z tabliczkami o numeracji rzymskiej, na tyle dyskretniej, że bez przewodnika można nawet nie wiedzieć, że tędy przebiega sławna Via Dolorosa. Ciężko dostępna, ciężko zauważalna, bo schowana pośród tysiąca straganów. Straganów z powtarzającymi się pamiątkami robionymi na jedno kopyto, straganów z przyprawami, odzieżą i całą resztą, przez którą się zastanawiasz kto to kupuję, takimi jak majtki z napisem LOVE lub grami na Play Station 1. Stragany sprzedające produkty, które nie posiadają cen. Cenę ustala sprzedawca, dla każdego cena jest inna. To cena za sok o poranku za 15, a wieczorem już za 5 szekli. W miejscach takich, jak grób Pański albo Betlejem mają swoje najczęściej nawet godzinne kolejki, nie sposób tu o jakąkolwiek refleksję, czy modlitwę w spokoju, bo po zatrzymaniu się i dotknięciu tych miejsc po 5 sekundach musimy ustąpić kolejnym zwiedzającym. Dlatego udając się na msze świętą na 5.30 i 6.30 znajdujemy tam spokój. Znajdujemy tam chociaż odrobinę SACRUM.
Izrael to kraj ciągłego konfliktu, który zabezpieczył granicę 6 metrowym murem. Kraj, gdzie co kilka metrów spotyka się uzbrojony patrol, kontrolujący podejrzliwych Arabów albo turystów. To kraj, gdzie ortodoksyjny Żyd zwolniony jest z obowiązkowej służby wojskowej, obowiązkowej nawet dla kobiet, kłócący się że nie życzy sobie przechodzenia przez bramkę bezpieczeństwa stojąca przed ścianą płaczu, a przy tym robiący korek na 20 minut stania w wąskich uliczkach. To kraj zamkniętej dzielnicy dla muzułmanów,  gdzie znajduje się choćby kopuła na skale, otwarta dla turystów tylko do godz. 11. To kraj, gdzie każdy dla siebie, a Bóg dla wszystkich.

Może zainteresuję Cię również

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *