CO ZMIENIŁO SIĘ PO ŚLUBIE?

Jeśli ktoś pyta nas, czy coś zmieniło się po ślubie, zgodnie odpowiadamy, że wszystko!

W poście PO CO NAM TEN ŚLUB, który widnieje TUTAJ, opisaliśmy, czy wyjaśniliśmy, dlaczego wzięliśmy ślub.  Dziś chcemy opowiedzieć o tym, co się po tym ślubie zmieniło:D

Dlaczego mówimy, że zmieniło się wszystko? Dlatego, że nigdy przedtem nie było między nami takiego porozumienia, jak właśnie w małżeństwie. Ostatnio podczas wspólnej jazdy autem rozmawialiśmy na temat tego, że oboje zauważyliśmy ogromną różnicę w relacji między nami, jaka istnieje po ślubie. Przede wszystkim nasza miłość wzrasta każdego dnia. I nie ma czegoś takiego: „jak już ze mną jest, to starać się nie muszę”. Nic bardziej mylnego. Jest dużo pracy, ale takiej przyjemniejszej, niż to było na przykład na etapie narzeczeństwa. Wtedy wszystko, każdy szczegół wspólnego przyszłego życia trzeba było omówić, wypracować. Czasami szło to strasznie karkołomnie, w bólach i mękach. Żadna strona nie chciała odpuścić – co oznacza, że u obojga owe „moje” musiało być na wierzchu. W małżeństwie już nie ścieramy się o takie kwestie, wiemy gdzie można jeszcze popracować, a co już jest na tyle oczywiste, że nie ma wręcz tematu. A jeśli jest jakiś problem do opracowania, to zazwyczaj idzie nam dużo sprawniej:) Bardziej siebie znamy, więcej wiemy.

Ponadto w małżeństwie jest szacunek. Można zarzucić, że w narzeczeństwie, czy jeszcze wcześniej też przecież musi on być. Oczywiście, ale nic nie jest w stanie konkurować z szacunkiem, jakim mąż darzy żonę i odwrotnie. „Przecież to moja żona/mój mąż!” To zdanie naprawdę zmienia wszystko.

Dalej idąc, małżeństwo jest nierozerwalne, a więc wiemy, że będziemy ze sobą aż do śmierci. Skoro zatem, daj Boże, jest to dosyć spory odcinek czasu, to nie możemy ranić się na tyle, by potem do końca życia nosić te rany w sercu. Skoro już wiemy, że będziemy ze sobą do samego końca, no to trzeba się starać, dbać o tę miłość, by było jak najlepiej. A skoro się staramy, to starania te są odczuwalne na każdym kroku. Jeśli widzę, że mężowi zależy, że walczy ze swoimi słabościami, że stara się mnie zaskoczyć, rozśmieszyć, to ja automatycznie też się staram, bo chcę się odwdzięczyć.

W małżeństwie i tylko w małżeństwie stajemy się jednością. Oznacza to, że naprawdę odczuwamy wtedy wszystko to, co przeżywa współmałżonek. Dla przykładu – ostatnio mieliśmy taką sytuację, że jedno z nas miało stresujący dla swej kariery zawodowej krok do przejścia. Pojechaliśmy razem, stresowaliśmy się razem, a potem razem się tym sukcesem cieszyliśmy. Oczywiście zawsze było wsparcie, wzajemne kibicowanie sobie, ale nic nie można zrównać z tym, jak bardzo zależy nam na szczęściu drugiego właśnie będąc już małżeństwem.

Kolejny cudowny aspekt małżeństwa, dla którego twierdzimy, że po ślubie zmienia się wszystko to fakt, iż tworzymy rodzinę. My odczuwamy to dosłownie, bo jak już dało się zauważyć, czekamy na nasze Maleństwo! Nie da się opisać tych cudownych chwil, kiedy oglądamy naszego Malca na ekranie podczas badań usg, kiedy słyszymy bicie jego serduszka, czy wybieramy mebelki do jego pokoju. „Halo,  tu tata!” – tak zaczynają się rozmowy moich chłopaków:) I jak tu nie szaleć ze szczęścia?!:)

Ostatnim już argumentem, jaki tu przytoczymy, przemawiającym za tym, że w małżeństwie zmienia się wszystko jest to, iż kłócimy się zdecydowanie mniej. I nie chodzi wcale o to, że brakuje powodów do kłótni, bynajmniej. Chodzi o to, że łatwiej się rozmawia, przez co droga do porozumienia jest po prostu mniej wyboista.

A jak to wygląda u Was, odczuwacie wyraźnie zmiany po ślubie?:)

Może zainteresuję Cię również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *